„Drogówka” (2013) – recenzja. Smarzowski ma w sobie to coś

Z polskim kinem współczesnym jest jak z Donaldem Trumpem – albo się kocha, albo nienawidzi. No, jest też trzecia, charakterystyczna dla Polaków opcja, czyli tumiwisizm, ale na razie zostawmy go na boku i załóżmy, że za polskim kinem, tak ogólnie, nie przepadam. Wiecie, Vega, słabe komedyjki romantyczne, równie słabe filmy pseudohistoryczne i jeszcze gorsze kino … Dowiedz się więcej

Recenzuję „To my” (2019). Jordan Peele ma przed sobą wielką przyszłość

Gdy “Uciekaj” Jordana Peele’a otrzymał Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny, ucieszyłem się podwójnie. Po pierwsze, wygrałem zakład ze znajomym (o ile pamiętam, w ramach nagrody przypadł mi całkiem smaczny pszeniczniak). Po drugie – Peele zwyczajnie zasłużył. Nakręcił bardzo dobry film, który działał zarówno jako klimatyczny mystery movie, jak i nośnik istotnej wiadomości społecznej. Gdy dowiedziałem … Dowiedz się więcej

John Wick 3 (2019) to najlepsza część serii

Ja się dziwię, że Keanu Reeves’owi dalej chce się biegać, walczyć i skakać przed kamerą. Chłop ma już 54 lata, a ról w filmach akcji zagrał chyba z milion. No jasne, zawsze jest ten słodki aspekt finansowy, ale, prawdę mówiąc, po tylu latach wolałbym zabrać się za coś bardziej wymagającego artystycznie. Żeby wszystko było jasne … Dowiedz się więcej

John Wick 2 (2017) jest słabszy, niż poprzednik

Nie ma co się dziwić, że po finansowym sukcesie “Johna Wicka” (recenzja tutaj) Lionsgate zabrało się za drugą część przygód tytułowego płatnego eks-zabójcy. A, jak to w kontynuacjach udanych filmów akcji bywa, budżet był większy, więc i wybuchy powinny być większe, tak samo zresztą jak liczba zużytych magazynków oraz suma wszystkich pogrzebów dzień po efektownym … Dowiedz się więcej

John Wick (2014) to początek wielkiej serii

Jestem dużym dzieciakiem i lubię filmy akcji. Zarówno te dobre, jak i te ze Stevenem Seagalem. Ot, takie upodobanie. O ile bardzo cenię ambitne kino, szczególnie takie stawiające pytania lub po prostu rozkoszujące się pewną estetyką, o tyle uważam, że thrillery z cyklu zabili go i uciekł świetnie sprawdzają się w roli rozrywki. Jasne, nie … Dowiedz się więcej

Hellboy (2019) to zmarnowany potencjał

Bycie reżyserem w Hollywood to przerąbana sprawa. Dostaje się propozycję od jakiejś wielkiej wytwórni, dajmy na to Lionsgate. Zamiast kolejnej nudnej komedii romantycznej – mocno komiksowy film o antybohaterze. Jest 50 milionów dolarów budżetu, dobry aktor (David Harbour), zła, ale znana aktorka (Milla Jovovich) i milion bombowych pomysłów, z których można nakręcić szalony, ale spektakularny … Dowiedz się więcej

Avengers: Koniec gry (2019) to godne zakończenie III fazy MCU

Recenzja jest bezspoilerowa, także nie bójcie się – nie zepsuje wam ona zabawy! 😉 Zapewne przeczytaliście już co najmniej kilka innych recenzji, ale dorzucę trzy grosze do chóru zachwyconych recenzentów – “Avengers: Koniec gry” to wspaniałe zwieńczenie dotychczasowego dorobku Marvel Cinematic Universe, równie świetne widowisko i niezły film. Niestety tylko niezły. Ale zanim do beczki … Dowiedz się więcej

Impostor (2019) to klimatyczny horror z Irlandii. Czy warto go zobaczyć?

Ten tekst jest o dziwnym dziecku i samotnej matce. O posthorrorze i liście motywacyjnym. A tak przy okazji o jeszcze jednej rzeczy – polskich dystrybutorach kinowych. Bo, tak między nami mówiąc, mam już serdecznie dość nietrafionych tłumaczeń tytułów premier kinowych. Co prawda najbardziej znany przykład kontrowersyjnej translacji to “Szklana pułapka” z 1988 roku, ale gwarantuję … Dowiedz się więcej

Shazam! (2019) to lekki i przyjemny film z DCU

Nie chciałbym być CEO Warner Brosa. To znaczy właściwie rzecz biorąc chciałbym, bo zarabiałbym dobre pieniądze, nawet pomimo kilku problemów na głowie. I to problemów raczej poważnych, tych w rodzaju rady nadzorczej suszącej mi głowę i zastanawiającej się, gdzie popełniono błąd, że Marvel zarabia miliardy, a DC cienko przędzie. No, a przynajmniej nie wykorzystuje swojego … Dowiedz się więcej

„Przemytnik” (2019), czyli co Clint Eastwood robi na emeryturze

Z aktorów, którzy mają cojones, największe ma Clint Eastwood. Może teraz jest to starszy pan przypominający swoim wyglądem mumię, ale słodki jeżu, kogo on w swoim życiu nie zagrał! Trylogia dolarowa, “Ucieczka z Alcatraz”, “Gran Torino”, mam wymieniać dalej? A ilu złych i dobrych ludzi nie zabiły grane przez niego postacie! Zresztą po co argumentować, … Dowiedz się więcej

By korzystać ze strony, zaakceptuj ciasteczka. Więcej informacji

Strona korzysta z ciasteczek (głównie Google Analytics) w celu zapewnienia jak najlepszej technicznej jakości usług. Ciasteczka są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony, dlatego prosimy cię o zaakceptowanie naszej polityki.

Zamknij