Clint Eastwood jako bezwzględny gliniarz, czyli policyjne kino lat 70.

Reklama

Choć kariera aktorska Clinta Eastwooda nabrała tempa po występie w słynnej trylogii dolarowej Sergio Leone, a amerykański gwiazdor do dziś pozostaje ikoną westernu, to wielu widzów kojarzy go przede wszystkim z główną rolą w Brudnym Harrym, czyli kultowym kryminale wyreżyserowanym przez Dona Siegela. To właśnie sukces filmu opowiadającego o inspektorze Harrym Callahanie, bezwzględnym gliniarzu z San Francisco, doprowadził do odnowy gatunku kina policyjnego w latach 70. i 80. Skąd wzięła się tak wielka popularność Brudnego Harry’ego? Czy wizerunek twardego gliniarza na stałe przylgnął do Clinta Eastwooda?

Miasta pełne krwi i przemocy, czyli lata 70. w pigułce

Wraz z końcem lat 60. amerykański rząd ze zdwojoną siłą przystąpił do wojny z narkotykami, a ulice wielkich miast zmieniły się w miejsca opanowane przez zorganizowaną przestępczość. Lokalna policja, szczególnie w biedniejszych miastach Ameryki z pasa biblijnego, była niedofinansowana i niewyszkolona, a w efekcie bezradna wobec fali brutalnej przemocy.

To właśnie na początku lat 70 popełniano najwięcej morderstw, gwałtów i napadów z bronią w ręku w przeliczeniu na jednego mieszkańca (za wyjątkiem wczesnych lat 90.). Amerykańska opinia publiczna zauważyła ten problem i domagała się stanowczych działań. Temat podchwycili producenci z Hollywood, którzy zrozumieli, że niekorzystna sytuacja w rzeczywistości przekłada się na wzrost popularności filmów kryminalnych i sensacyjnych.

Inspektor Callahan kontra świat

Właśnie tak narodził się Brudny Harry, który na równi z Francuskim łącznikiem na nowo odkrył gatunek kina policyjnego. Główny bohater filmu Siegela, inspektor Harry Callahan, to nie tylko twardy policjant, który chroni porządek publiczny za wszelką cenę, ale też wyrzutek niedoceniany przez swoich kolegów i dowódców preferujących mniej drastyczne sposoby egzekwowania prawa.

Reklama

Eastwood stworzył postać małomówną i poświęconą swojej pracy. Ta nie jest dla bohatera sposobem na zarobek, a raczej życiowym powołaniem. Callahan odpowiada przemocą na przemoc, a noszony przez niego rewolwer – ogromne magnum – staje się odpowiedzią na wszechobecną przestępczość. Znacznie skuteczniejszą od mandatów, wyroków sądowych i policyjnej biurokracji.

Rewolwerowiec w miejskiej dżungli

Warto przy tym zauważyć, że wybór magnum nie był przypadkowy – rewolwer stał się wręcz symbolem Dzikiego Zachodu, a sam Callahan ma w sobie większość cech typowego rewolwerowca z westernów. Główny bohater Brudnego Harry’ego niczym szeryf na Wielkich Równinach samodzielnie wymierza sprawiedliwość, oczywiście nie zawsze ujętą w obiektywny sposób.

Twórcy serii (Brudny Harry doczekał się aż czterech kontynuacji, a ostatnia z nich, Pula śmierci, wyszła w 1988 roku) niejako starają się zawiesić w próżni pojęcie sprawiedliwości. Callahan, niczym sędzia Dredd z popularnej serii komiksów, sam jeden jest zarazem sędzią i katem. Jego wyroki są w świecie filmu uznawane za sprawiedliwe, ale w rzeczywistości nie mogą być moralnie jednoznaczne i wolne od błędów czy uprzedzeń. Zresztą w tym okresie Eastwood bardzo często kręcił kino policyjne lub w nim występował, o czym świadczy słabe Wyzwanie (1977) lub niezła, choć przewidywalna Lina (1984).

W trakcie seansu Brudnego Harry’ego warto pamiętać, że kino policyjne z lat 70 daje proste odpowiedzi na trudne pytania, co z perspektywy czasu jest raczej jego wadą, a nie zaletą. Choć kto wie – może w dzisiejszych czasach potrzebujemy prostych odpowiedzi na trudne pytania? Tych na pewno nie dostarcza sam Eastwood, który pomimo słusznego wieku wciąż reżyseruje nowe filmy, a nawet występuje w nich jako aktor. Z rolą inspektora Callahana pożegnał się już na zawsze, ale dziedzictwo bezwzględnego gliniarza z San Francisco i brutalnego, niejednoznacznego kina policyjnego lat 70. zostanie z nami już na zawsze.

Reklama

Napisz komentarz