„Zielona granica” już w kinach. Ilu widzów kupi bilety na film?

Reklama

Oficjalna premiera Zielonej granicy miała miejsce dwa dni temu, ale dopiero dzisiaj film trafił do szerokiej dystrybucji kinowej. Ogromne kontrowersje sprawiły, że produkcja Agnieszki Holland nie schodzi z czołówek wszystkich polskich mediów. Ilu widzów faktycznie kupi bilety i pójdzie film? Na pierwsze dane przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ale wszystko wskazuje na to, że Zielona granica pobije wszelkie rekordy sprzedażowe. Tylko co to oznacza w praktyce?

Hejt to najlepsza kampania marketingowa

Telewizja publiczna i media związane z rządem od kilku dni prowadzą głośną kampanię przeciw Zielonej granicy, która momentami ociera się o hejt. O filmie wypowiedział się prezydent („tylko świnie siedzą w kinie” – o tym haśle w kontekście filmu Holland rozpisałem się w dłuższym felietonie) oraz premier, a Straż Graficzna wzywa do oficjalnego bojkotu produkcji. To sytuacja niespotykana w historii polskiego kina. Nawet Kler Smarzowskiego czy Ida Pawlikowskiego nie spotkały się z tak mocną reakcją prawicowych polityków. Zresztą nie ma co się dziwić, bo temat filmu rzeczywiście jest kontrowersyjny, a fragmenty scen, które trafiły do sieci, raczej nie napawają optymizmem.

Nie ma co się jednak oszukiwać – hejt to w dzisiejszych czasach najlepsza kampania marketingowa. Wiedzą o tym rozmaici influencerzy, którzy często sięgają po różne sztuczki, mające na celu zwiększenie ich popularności w sieci. W przypadku filmów wystarczy kontrowersyjny temat, a do kina pójdą setki tysięcy, a nawet miliony widzów. Zabawmy się w proroka i spróbujmy przewidzieć, ilu widzów pójdzie do kina na Zieloną granicę.

Reklama

Ilu widzów zobaczy Zieloną granicę? Milion to konserwatywna prognoza

W 2018 roku na Kler wybrało się ponad 5 milionów widzów. Za część sprzedanych biletów odpowiadają zapewne osoby, które były w kinie dwa, a nawet trzy razy, choć film Smarzowskiego był na tyle przeciętny, że raczej nie oglądano go namiętnie po kilka razy. Przyjrzyjmy się wynikom innych polskich filmów. Idę Pawlikowskiego zobaczyło ok. 250 tys. widzów. Na patriotyczną superprodukcję Legiony, szczodrze współfinansowaną przez spółki skarbu państwa, wybrało się ok. 190 tys. widzów. Dla porównania, Ogniem i Mieczem osiągnęło aż 7,15 mln sprzedanych biletów.

Pomimo końca pandemii kina wciąż są w kryzysie, ale sukces Barbie oraz Oppenheimera udowodnił, że filmy wciąż mogą porywać tłumy. Zważywszy na ogromne kontrowersje wokół filmu oraz intensywną kampanię marketingową, przewiduję, że Zieloną granicę zobaczy ok. 2,2 miliona widzów. Timing jest idealny – nadchodzą wybory, a nielegalny imigranci są tematem numer jeden, głównie ze względu na aferę wizową PiS. Ludzie wybiorą się do kina, żeby zobaczyć, o co jest to całe zamieszanie, a bojkot nie przyniesie oczekiwanych skutków. Uważam, że milion widzów to konserwatywna prognoza i absolutne minimum, jakie uda się osiągnąć Holland. A szklany sufit to ok. 5 mln sprzedanych biletów – wiele osób pójdzie na film dwa razy, ale spodziewam się, że zainteresowanie produkcją spadnie po zakończeniu kampanii wyborczej.

Czy moja prognoza się sprawdzi? Przekonamy się już niebawem. A jeśli ktoś z was chce zobaczyć Zieloną granicę w kinie, to może zrobić to już teraz!

Reklama

7 komentarzy do “„Zielona granica” już w kinach. Ilu widzów kupi bilety na film?”

  1. „nielegalny imigranci są tematem numer jeden, głównie ze względu na aferę wizową PiS”
    a nie ze względu na to, co dzieje się w Europie??
    Nb. ta „afera wizowa” to bardzo dęta sprawa.

    Odpowiedz
  2. Dane z 24.09 – Bydgoszcz, dwa wieczorne seanse (to chyba największa frekwencja)
    Multikino: zajęte 1/3 sali, później – 7 miejsc; poniedziałek: zajęte 12 miejsc, później 5
    Helios: zajęte 1/2 sali (dużo!), później – 10 miejsc; poniedziałek: zajęte 9 miejsc, później 0…
    Wiem, że część osób kupi na miejscu, ale jednak coś to mówi o spodziewanej frekwencji.

    Odpowiedz
  3. Najpierw oglądam, a potem się wypowiadam. Film bardzo dobry, wart obejrzenia. Pokazana prawda, jeśli chodzi o plucie na mundur, to pamiętajcie, że do wojska i do policji nie idą tylko patrioci i zacni ludzie, ale też gnoje i skur****ny.

    Odpowiedz

Napisz komentarz