Alkohol w kinie bywa czymś znacznie więcej niż rekwizytem stojącym na barze w tle sceny. Czasem definiuje bohatera, innym razem buduje nastrój, a niekiedy staje się wręcz skrótem myślowym, który mówi o świecie przedstawionym więcej niż długie dialogi. W filmach piją niemal wszyscy – od arystokratów i gangsterów, przez artystów, aż po zwykłych ludzi zmagających się z codziennością. Przyjrzyjmy się więc temu, jak kino opowiada o alkoholu i co tak naprawdę chce nam przez to powiedzieć.
Symbol statusu i stylu życia
W wielu filmach alkohol pełni funkcję znaku rozpoznawczego klasy społecznej lub stylu życia bohaterów. Drogie wino, whisky z lodem czy eleganckie martini natychmiast sugerują luksus, władzę albo przynależność do określonej elity. Kino często korzysta z tych skojarzeń, bo są one czytelne i działają niemal intuicyjnie – widz nie potrzebuje dodatkowych wyjaśnień, aby zrozumieć, z kim ma do czynienia.
Klasycznym przykładem są filmy o wielkim świecie biznesu i polityki lub o zorganizowanej przestępczości. Alkohol pojawia się tam jako element rytuału: spotkania, negocjacji, zawierania nieformalnych sojuszy. Nie chodzi już o samo picie, ale o gest, który podkreśla pozycję bohatera i jego pewność siebie. Kieliszek w dłoni staje się częścią kostiumu, równie ważną jak dobrze skrojony garnitur.
Bohater pijący, czyli alkohol jako cecha charakteru
Zupełnie inaczej alkohol funkcjonuje w filmach skupionych na jednostce i jej wewnętrznych problemach. Tutaj picie bywa narzędziem autodestrukcji, ucieczki od rzeczywistości albo sposobem radzenia sobie z traumą. Kino bardzo często sięga po ten motyw, bo jest on dramatycznie nośny i pozwala szybko zarysować psychikę postaci.
W takich historiach alkohol nie jest już neutralnym dodatkiem, lecz czymś, co napędza konflikt. Bohater pijący coraz więcej traci kontrolę nad swoim życiem, relacjami i decyzjami. Reżyserzy chętnie pokazują ten proces stopniowo – od niewinnych kieliszków po moment, w którym alkohol zaczyna dominować każdą sferę codzienności. Dzięki temu widz obserwuje nie tylko upadek postaci, ale też mechanizm, który do niego prowadzi.
Co istotne, filmy często unikają jednoznacznych ocen. Alkohol bywa przedstawiany ambiwalentnie: jako coś, co niszczy, ale jednocześnie daje chwilowe ukojenie. Taka perspektywa sprawia, że bohater staje się bardziej ludzki, a jego słabości łatwiejsze do zrozumienia, nawet jeśli nie do zaakceptowania.
Osobną kategorią stanowią pozycje zaangażowane, których strategią artystyczną jest pokazanie negatywnego wpływu alkoholu na społeczeństwo; czołowym przykładem takiego filmu jest Pętla (1957, reż. Wojciech Has). Zamiast opisywać treść filmu, po prostu zamieszczę jeden z kadrów – wydaje mi się, że tłumaczy on wszystko:

Alkohol jako katalizator relacji i konfliktów
W wielu produkcjach alkohol pełni rolę zapalnika wydarzeń. To właśnie przy stole, w barze lub na imprezie padają słowa, które normalnie nie miałyby szans się pojawić. Filmowi bohaterowie pod wpływem alkoholu mówią prawdę, zdradzają emocje, wywołują kłótnie albo podejmują decyzje, których później żałują.
Ten motyw jest szczególnie popularny w kinie obyczajowym i dramatach eksploatujących relacje międzyludzkie. Alkohol obniża hamulce, przyspiesza konflikty i wydobywa na powierzchnię to, co było długo skrywane. Dzięki temu scenariusz może w naturalny sposób doprowadzić do przesilenia między postaciami, bez konieczności uciekania się do sztucznych zwrotów akcji.
Co ciekawe, takie sceny często są jednymi z najbardziej pamiętnych w filmie. Barowe rozmowy, pijackie wyznania czy chaotyczne imprezy zostają w głowie widza, bo łączą w sobie emocjonalną szczerość z poczuciem chaosu. Alkohol działa tu jak soczewka – skupia napięcia i pokazuje relacje w ich najbardziej surowej formie. Kino chętnie przedstawia też kwestie społeczne związane z alkoholem, np. pomysły takie jak sprzedaż bezwitrynowa alkoholu.
Zmieniające się spojrzenie kina na alkohol
Sposób przedstawiania alkoholu w filmach zmieniał się na przestrzeni dekad. W starszych produkcjach picie często było romantyzowane – kojarzyło się z wolnością, artystyczną duszą albo nonszalanckim stylem życia. Bohater z papierosem i kieliszkiem wydawał się kimś interesującym, niepokornym, wymykającym się normom.
Współczesne kino znacznie częściej podchodzi do tematu bardziej krytycznie. Alkohol nadal jest obecny, ale rzadziej bywa bezrefleksyjnym symbolem luzu czy sukcesu. Twórcy chętniej pokazują konsekwencje, długofalowe skutki i cenę, jaką bohaterowie płacą za swoje wybory. Dzięki temu alkohol przestaje być jedynie estetycznym dodatkiem, a staje się pełnoprawnym elementem narracji. A czasami nawet czymś w rodzaju jej bohatera, podobnie jak narkotyki były bohaterem filmu Requiem dla snu (2000, reż. Darren Aronofsky).
Nie oznacza to jednak, że filmy całkowicie rezygnują z ambiwalencji. Najciekawsze historie wciąż balansują między fascynacją a krytyką, pokazując alkohol jako zjawisko głęboko wpisane w kulturę. Kino, podobnie jak rzeczywistość, rzadko operuje prostymi odpowiedziami – zamiast tego proponuje widzowi refleksję nad tym, dlaczego bohaterowie sięgają po kieliszek i co to mówi o świecie, w którym żyją.