Jak każdy wie, opętana osoba ma niebieskie tęczówki. A już na pewno wtedy, gdy przed opętaniem miała brązowe. Wszak demon musi zostawiać na ofierze piętno, a niebieskie oczy to atrybut szatana. Poza tym pan diabeł w swej nienawiści do Boga oraz Gwiezdnych Wojen chce stworzyć nowego Dartha Vadera, który wymorduje ludzkość. Co prawda zabiera się do tego w nieco nieudolny sposób, bo na ochotniczkę do przemiany wybiera niezbyt żywą Hannah Grace, ale przecież liczą się chęci. Ot, taki strumień świadomości przyszedł mi do głowy po tym, co zobaczyłem w kinie. Nie załapaliście, o co w tym wszystkim chodzi? Luzik, ja też nie.

Plakat filmu

“The Possesion of Hannah Grace”, czy też zdaniem tłumacza “Diabeł: Inkarnacja”, to horror po opętaniu. Tak, zgadza się, nie o, a po. Bo biednej Hance podczas egzorcyzmów zdarzyło się kopnąć w kalendarz, a jak wiadomo zło niełatwo jest wypędzić z naszego świata. Poznajemy Megan, niegdyś policjantkę, dziś kobietę z problemami. Dzięki znajomej z AA znajduje ona pracę na nocnej zmianie w kostnicy. Robota jest prosta jak but – gdy karetka przywozi ciało, to Megan musi zrobić jego zdjęcia, zdjąć odciski palców, no i oczywiście włożyć nieboszczyka lub nieboszczkę do zamrażarki. A że w Bostonie jakimś cudem ludzie za często nie giną, przez resztę czasu bohaterka siedzi sama w przerażającej kostnicy i gapi się w ścianę. Oczywiście do czasu, gdy przywiezione zostaje dziwnie wyglądające ciało.

O bycie gniotem film podejrzewałem już po zobaczeniu zwiastuna. Hannah Grace, czy też Hanka, jak będę ją od teraz pieszczotliwie nazywał, przypomina w trailerze terminatora, dodatkowo obficie wyposażonego w midichloriany. Ale że jestem miłym człowiekiem, postanowiłem dać twórcom szansę, zresztą na szczęście nie musiałem nic dodatkowo płacić za seans (mam kartę Unlimited do Cinema City). No niestety, wykrakałem. “Diabeł: Inkarnacja” to kolejny mierny film grozy, straszący nas tandetnymi jumpscare’ami oraz gwałceniem logiki. Reżyser, Diederik Van Rooijen, ma w absolutnym poważaniu budowanie jakiegokolwiek napięcia, czy choćby minimalne trzymanie się konwencji (bo czy w jakimś z tego typu horrorów demon ma totalnie wywalone na egzorcyzmującego go księdza, którego zresztą zabija?). Nie ma co się dziwić, że nazwisko reżysera w napisach początkowych pojawia się przez mgnienie oka, czas zbyt krótki, by je odczytać. Właściwie jakbym to ja stworzył “Diabła: Inkarnację”, też bym się wstydził umieszczania nazwiska.

Najgorsze w tym wszystkim są chyba liczne horrorowe klisze. Bo oczywiście mamy tutaj dziwnego nerda-strażnika, który w żartach straszy naszą bohaterkę, a zarazem próbuje z nią nieudolnie flirtować. Drugi ze strażników to gruby, znudzony murzyn, który czyta gazetę i ma wszystko w czterech literach. Ach, no i oczywiście jest też przystojny eks-chłopak naszej protagonistki, prawy policjant, wręcz rycerz na białym koniu. Na pokładzie melduje się również Hanka, która biega po ścianach lepiej od wszystkich członków chińskiej drużyny gimnastycznej. Momentami jest zabawnie, momentami strasznie, ale przez większość czasu z ekranu wieje banałem i nudą.

Reklama

A jednak po seansie człowiekowi jest smutno. Bo film miał potencjał – szczególnie udana była ciekawa scenografia, a także kilka pomysłów w kwestii sposobów straszenia nas (nie ma to jak włączająca się nagle suszarka, gdy człowiek samotnie siedzi w toalecie w kostnicy). Jakby tylko rozwinąć wątek problemów z psychiką Megan, jakby dopracować scenariusz i zrezygnować z większości tandetnych jumpscare’ów, jakby znaleźć reżysera znającego się na budowaniu napięcia, “Diabeł: Inkarnacja” to mógłby być niezły film grozy, idealny na jakiś nocny maraton w kinie. Niestety twórcy poszli po linii najmniejszego oporu i wyrzucili prawie dziesięć milionów dolarów na ten gniot. Szczerze odradzam.

Film zobaczyć można w kinach (choć czy warto?).

  • oryginalny tytuł: The Possesion of Hannah Grace
  • data premiery: 2018
  • gatunek: horror
  • reżyseria: Diederik Van Rooijen
  • scenariusz: Brian Sieve
  • aktorzy: Shay Mitchell, Grey Damon
  • moja ocena: 3/10

Categorised in: Horror

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o